PolskiČeština (Česká republika)Deutsch (DE-CH-AT)English

BRING ME THE HORIZON - "There Is A Hell Believe Me I've Seen It (...)"

Główne pytanie jakie sobie zadawałem przed pojawieniem się tej płyty brzmiało: "Czy wydadzą godnego następcę "Suicide Season?". Nie ukrywam, że ich wcześniejszy album to dzieło niemal bez skazy. Niewiele, bo 2 lata ciągłego koncertowania, krótka wizyta w studio i oto mamy "There Is A Hell Believe Me I've Seen It, There Is A Heaven Let's Keep It A Secret".

alt

 

Tytuł płyty to wers zaczerpnięty z pierwszego kawałka. To nie jest typowe trwające minutkę intro, o którym zapomina się zaraz po odsłuchaniu płyty. Chłopaki nigdy nie bawili się w robienie takich kawałków. Tutaj zaczyna się delikatnie, by po momencie usłyszeć, jak Sykes żąda by go ukrzyżować. "Crucify me" bo tak nazywa się ten kawałek to swoisty "skrót" całej płyty. Ścierają się tutaj dwa odmienne światy. Typowo metalcorowe, szybkie i agresywne granie z melodyjną, przebojową, momentami delikatną elektroniką. Ten motyw - przenikania się agresji (piekło) z delikatnością (niebo) towarzyszy słuchaczowi od momentu zobaczenia okładki na półce w sklepie aż po odsłuchanie ostatniego kawałka. Wracając do samego pierwszego numeru: na deser dostajemy świetny, idealnie wpisujący się w koncept całej płyty damski wokal.

Po chwili przerwy znowu wracamy do szybkiego tempa. "Anthem" to odpowiednik "Chelsea Smile". Z pewnością prędzej czy później zrealizowany zostanie do niego klip, zresztą ten z "Uśmiechu Chelsea" idealnie nadawał by się i do tego kawałka. Szybki, mega przebojowy wałek, który nie daje ani chwili na złapanie oddechu, "this is an anthem, so fucking sing". Pod koniec jednak znowu dostajemy odrobinkę niebiańskiej strony płyty - nagłe zwolnienie, syntezator w tle, rozmowa dwóch osób, nie będę pisał o czym, to trzeba usłyszeć. W każdym razie, nie spodziewałem się czegoś takiego.
Według mnie to powinien być osobny track, nie da się ukryć, że służy jedynie do wprowadzenia w "It never ends", które było pierwszym singlem z płyty. Co oczywiste - jest kawałkiem najbardziej przebojowym, najlepiej zapamiętanym po pierwszych odsłuchach. Więcej motywów niż tutaj nie było dotąd w żadnym kawałku BMTH. Intro ze zmianami rytmu, lekkie zwolnienie w zwrotce, monumentalny refren, który wykonuje chór, oczywiście cały czas fenomenalne krzyki Sykes'a, brakuje jeszcze tylko tego, żeby zaczął krzyczeć razem z chórem.

Tutaj też przekonujemy się jaką rolę odgrywają na tej płycie wszelkie syntezatory, dla mnie brzmią fenomenalnie, na początku odnosiłem wrażenie, że w niektórych momentach dodane są jakby na siłę, ale przyzwyczaiłem się i po prostu pasują idealnie.

Podsumowywując: "It never ends" to  według mnie najlepszy dotąd "krótki" kawałek Bring Me the Horizon, przebija go tylko "Suicide Season".
"Fuck", w którym gościnnie wystąpił wokalista You and me Six, to Kawałek o pomyśle i konstrukcji podobnych do całej płyty, czyli wspomniane już przeze mnie szybkie, agresywne tempo, melodyjny refren, a pod koniec zwolnienie i chwila wytchnienia, której towarzyszy elektronika.

Następny numer zaczyna się od skrzypiec. Ten fakt najlepiej pokazuje jaki progres kompozycyjny i stylizacyjny przeszła ta kapela od deathcorowego debiutu. "Don't go" to piosenka, przy której słuchaniu mam ciarki. Rozpaczliwy wokal, łudząco przypominający ten z kawałka "Suicide Season". Uwielbiam momenty, w których Sykes tak krzyczy. Jego głos brzmi tak jakby był przekonany, że wszystko zaraz się zawali, że cały jego świat spłonie. W między czasie kolejny raz pojawia się Pani z Lights i swoim delikatnym, wręcz anielskim głosem łagodzi na moment cały kawałek.

W zasadzie już od tego momentu nie dzieje się nic zaskakującego. Płyta jest według mnie zbyt długa, przez co końcówka może odrobinę nudzić. Powinna być zredukowana do mniej więcej 9 ścieżek, tak, żeby upchnąć na nią same znakomite momenty, bez zapychaczy. Po raz kolejny jeżeli chodzi o tą kapelę jedyną rolę pierwszoplanową odgrywa frontman. Dla mnie jest to rola, która zasługuje co najmniej na nominację do Oscara. Bring Me the Horizon to Oli Sykes. Oli Sykes to Bring Me the Horizon. Widać to przede wszystkim po muzyce, odnoszę wrażenie, że on tutaj jest głównym kompozytorem. Nawet teraz, kiedy dołączył Jona Weinhofen, jeden z najlepszych o ile nie najlepszy metalcorowy gitarzysta, który maczał palce w wielu projektach, współtworzy jedne z najlepszych kapel gatunku (I killed the prom queen, Bleeding Through), nawet on nie próbuje zmienić wyklarowanego już brzmienia tej kapeli, nie dorzuca zagrywek w stylu - pokłońcie się, to ja tutaj rządzę, staje grzecznie w szeregu, za to wykonuje swoją pracę znakomicie.

"There Is A Hell Believe Me I've Seen It, There Is A Heaven Let's Keep It A Secret" - nie rozczarowywuje. Na razie najbardziej oczekiwana przeze mnie płyta tego roku, jest jedną z najlepszych tegorocznych pozycji jakie udało mi się przesłuchać. Można zarzucić, że nagrali "Suicide Season" part 2, według mnie zdecydowanie tak nie jest. Ta płyta po kilku przesłuchaniach broni się sama. Jednego mi tylko brakuje, a mianowicie monumentalnego numeru, coś na modłę przypominanego tutaj już dobrych kilka razy "Suicide Season". Lubiłem ten trend kiedy wiele kapel jako ostatnią piosenkę płyty tworzyło tytułową, monumentalną, długą piosenkę.

Ocena: 8 / 10

Written by :
kaspa
 

Komentarze  

 
0 #10 olczzi 2011-10-02 11:56
album? idealny. myślałam, że SS to już ich szczyt możliwości, ale jednak... pokazali klasę. nic dodac nic ująć, IDEALNY ALBUM! mam nadzieję, że nie zboczą z tej ścieżki którą sobie obrali, bo wykreowali swój styl, który jest znakomity.
Cytować
 
 
0 #9 kaspa 2011-02-17 20:22
@rudy: nie mam informacji, że Oli jest głównym kompozytorem, napisałem, że odnoszę wrażenie, że on tutaj jest głównym kompozytorem. To tylko moje spostrzeżenie i tyle.
Cytować
 
 
0 #8 rudy 2011-02-17 17:45
Zgadzam się, płyta fajna ale zastanawia mnie skąd recenzent miał informacje, że Oli jest głównym kompozytorem? I musze wznieść sprzeciw, że BMTH to tylko on. Fakt, gościu ma bezbłędną stylówę i jego rozpaczliwe zdzieranie sobie gardła nierozerwalnie kojarzy sie z tym zespołem, ale ja osobiście słucham ich dla przekozackich gitar i perkusji, do których wrzaski Sykesa robią przyjemne tło.
Cytować
 
 
0 #7 Szczepan 2011-01-25 10:30
Im dłużej jej słucham tym bardziej mi się podoba...! Ale zgadzam się w kwestii SS oraz osłabienia materiału z Szymonem..:P
Cytować
 
 
+1 #6 naturalove 2011-01-22 15:59
Oliver'ze S. składam Tobie pokłon. padam przed Tobą na kolana. Kocham Cię, Kocham Cię za tę płytę.
Cytować
 
 
0 #5 intruder 2010-11-14 23:03
Ciężko mi się przekonać do nowego stylu BMTH. "Suicide Season" oraz najnowszy album niby całkiem przyjemnie się słucha, ale... ja cały czas mam w pamięci ładne pierdolnięcie pod tytułem "For Stevie Eyes Only" czy "Pray for Plagues" chociażby. Nowy kierunek obrany przez BMTH mnie rozczarowuje, więcej dla mnie tutaj wytartego imoł screamo lansu bansu niż tej świeżej deathcore'owej miazgi z dema i pierwszego albumu.
Cytować
 
 
0 #4 Szymon Siwiec 2010-10-06 20:22
Osobiście wolę stylistykę BMTH z SS, nie z wcześniejszych płyt. Dlatego każdy kolejny kawałek z najnowszego krążka, który wpadł mi w recę bardzo mnie cieszył. Album naprawdę dobry, ale jednak gorszy od SS, dlatego zgodzę się z oceną.

"Don't go" piękny numer. Ale martwi mnie tak duża ilość gości na albumie :/ Wydaje mi się, że zespół stopniowo wyłagadza swoje brzmienie.
Cytować
 
 
0 #3 mazi 2010-10-06 17:22
Ja za pierwszym razem nie czułem się zachwycony tą płytą, ale z każdym kolejnym odsłuchaniem zaczęła do mnie docierać ta muzyka, i teraz bez wahania mogę powiedzieć, ze jak da mnie to jedna z najlepszych płyt w tym roku.

Album jest pod względem kompozycyjnym na prawdę bardzo fajnie zrobiony, produkcja też stoi na bardzo wysokim poziomie, całość jest spójna, jednym zdaniem, fajnie się tego słucha.
Faktem jest że za bardzo nie oddalili się od swojego, charakterystycz nego już stylu, na co chyba niektórzy liczyli, zwłaszcza widać że sporo osób liczyła na coś bardziej w klimacie death. Ale to dobrze, że zostają przy swoim, rozwijając się w jednym kierunku.
Cytować
 
 
0 #2 Maciej 2010-10-06 10:17
czekałem i się niezawiodłem . album nieco inny niz suicide season ale na pewno podobny i tak samo świetny ! kawał dobrej roboty chlopakow z bmth
Cytować
 
 
0 #1 Zielun 2010-10-06 10:09
Ja tam muszę jeszcze troszkę się wsłuchać w album nie chce pochopnie go oceniać bo za 1 razem nie zrobił na mnie wrażenia
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież