PolskiČeština (Česká republika)Deutsch (DE-CH-AT)English

RISE AGAINST - "Endgame"

 

 

Po długim i dość męczącym oczekiwaniu, w końcu dostałem w swoje ręce najnowszy wypust jednego z moich ulubionych zespołów z pogranicza hardcore/punk-rock (tak wiem, z tego hardcore niewiele już tu zostało, właściwie z tym gatunkiem zespół miał cokolwiek wspólnego chyba tylko n pierwszej płycie, później było już zdecydowanie lżej i bardziej melodyjnie, ale nie o tym tu teraz). Panowie z Chicago, pod wodzą Tima McIlratha, w końcu, bo po prawie trzy letniej przerwie, wydali swoją szóstą płytę.

Już od pierwszych dźwięków można spodziewać się, że płyta będzie bardziej przypominać ostatnie dzieło – "Appeal To Reason" – niż poprzednie wydawnictwa. Jest lżej niż kiedyś, nie ma tych suchych, ostrych krzyków, jest za to dużo czystego wokalu, nieco chórków i przyjazne dla ucha melodie, dużo melodii. Standardowo poruszane są także aktualne tematy polityczne i światopoglądowe.

Całość zaczyna się od, moim zdaniem, najlepszego kawałka na płycie. Architects, bo o nim mowa prezentuje wszystko co najlepsze w Rise Against. Ciekawa, acz prosta kompozycja, sprawia, że kawałek bardzo szybko wpada w ucho i przez długi czas można nucić go sobie w głowie. Co prawda słyszałem zarzuty, że kawałek tekstu jest skopiowanym od Against Me!, ale nie jestem pewien czy warto się nad tym zastanawiać, bo to może być zupełny przypadek. Dalej przechodzimy przez pierwszy singiel – "Help is on the way" – trochę ciekawego gitarowego grania, które podobnie jak Architects może na dłużej zagościć na waszych listach odtwarzania w ipodach (etc.). Poza faktem, że w niektórych piosenkach są jakieś śmieszne chórki to reszta niczym nie zaskakuje, wszystko wydaje się być już kiedyś przez nas słyszane. Tak jakby to co dostaliśmy było tym czego można się było spodziewać, ale jednak mieliśmy nadzieję na coś więcej. Każda piosenka jest na naprawdę wysokim poziomie, nie można większości niczego zarzucić, przyjemnie się całej płyty słucha, ale jednak liczyłem na coś więcej, na piosenki, które podobnie jak stare hity będą mogły zostać swego rodzaju hymnami. Niestety na płycie nie ma niczego zaskakującego. Może lekkie dźwięki stoner-rocka zaskakują, ale nie tego tutaj szukałem. Pod koniec płyta jednak troszkę się rozkręciła i dostajemy dwa bardzo dobre kawałki, które na pewno zostaną na dłużej w mojej pamięci, a być może będą też grane na koncertach – mowa tu o "A Gentleman's Coup" i "This Is Letting Go". Na koniec dostajemy tytułowy utwór – "Endgame" – kolejna przyzwoita kompozycja, ale podobnie jak większość płyty niczego specjalnego nie prezentuje. Może nadałaby się na ostatni kawałek przy 4 bisie na jakimś koncercie, ale poza tym nie ma rewelacji.

Podsumowując całość przyznam szczerze, że mimo iż uwielbiam Rise Against i uważam "Appeal To Reason" za majstersztyk, to tym razem trochę się zawiodłem. Niby płyty przyjemnie się słucha, ale czegoś tu brakuje, wszystko wydaje się być osłuchane i wtórne. Trochę tak jakby wydanie płyty było pochopna decyzją. Albo może jednak miałem za duże oczekiwania, które zostały zrównane z ziemią. Niemniej jednak płyta choćby dla tych czterech rewelacyjnych kawałków jest warta kupienia.

Ocena: 7 / 10

Written by :
Jacku
 

Komentarze  

 
0 #2 swistak 2011-06-08 06:43
Panowie z RA zbyt wysoko ustawili sobie poprzeczkę na poprzedniej płycie i przez pryzmat Appeal To Reason nowe wydawnictwo brzmi bardzo przeciętnie.
Cytować
 
 
0 #1 polak 2011-04-05 10:05
i tak ją spiracimy :)))))))
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież