PolskiČeština (Česká republika)Deutsch (DE-CH-AT)English

GRETA KNIGHTS - "Transformer"

 

Powracając na stare śmieci odpaliłem sobie krążek "Transformer" zespołu GRETA KNIGHTS z 2009 roku, gatunkowo jakby zaszufladkować kapelę to jest to... trancecore?

Kto siedzi w muzyce core po uszy ten teoretycznie ich zna a kto nie to mam nadzieję pozna wraz z tą recenzją. Płytę otwiera niestety wg mnie nic nie wnoszące intro o zaskakującej nazwie INTRO. Następna piosenka "Cosmic-Ray" - coż... Ciekawe pomysły, naprawdę super partie syntezatorów, ale autotune działa powoli na nerwy, a niestety przewija się przez całą płytkę. Utwór wprowadza powoli w klimat zespołu, który ma swój niepowtarzalny styl.

Jadymy dalej, "Pothole Panic"- świniaczki na inhejlu na dzień dobry dostajemy, a około minuty ciekawy motyw na syntezatorze, który przeradza się w disko z wku*wiającym autotunem... na szczeście usłyszymy w tym utworze fajny breakdown z synthem, utwor okej.

"Holy Jesus! What is that? WHAT THE FUCK IS THAT?!" takimi oto słowami rozpoczyna się kolejny utwór - "Road To Steves Castle", jak dla mnie mało ciekawa piosenka, więc opisywać nie będę.

Następny jest "Lightstream" - piosenkę otwiera małe disco, które mi się akurat nie podoba, ale to sprawa gustu, genialny breakdown z syntezatorem w okolicach 2:40, ale nic interesującego dalej, utwór kończy się lajtowym motywem.

"Ev Lacertae" - kawałek dość specyficzna (jak cała twórczość Grety), której zakończenie zasługuje na Oskara, bardzo ciekawy synth. "Trance Former" - typowa dla tego zespołu piosenka - dicho wejście, autowk*rw z syntezatorem, brejk, umpa-umpa, synth, brejk z synthem i end.

"Interlude" - mało wpadające w ucho wtrącenie. "She's a perfect nightmare" - piosenka ta dobra jest tylko do połowy, jeżeli mam być szczery to potem po prostu wieje nudą. "Unabled Mismach Format" - bardzo ciekawe wejście samego syntezatora (w sumie tym ten zespół się wyróżnia - synth synth i jeszcze raz synth, bez niego ta kapela imo byłaby jak 9803501375093715 innych) lecz nic ciekawego później, brejk ze świniakami, disko i takie tam.

"Altered" - dość fajna piosenka, szybko wpada w ucho, szybko się podoba i szybko się nudzi. "Spinosaurus" - to utwór o dziwo bez syntezatora, ale utrzymana na ładnym poziomie. "Interstellar Jostles" - wg mnie najlepsza piosenka na płycie, od początku do końca ciekawa, wszystko tworzy spójną całość, nie nudzi się szybko i za każdym odsłuchaniem odkrywamy coś nowego.

Nie urzeka także mastering, który jest raczej niskiej jakości, niektóre motywy gitarowe są, jak to nazywam 'garażowe', czyli proste, byleby były i by dopchać utwór do tych 4 minut.

Jak bardzo bym chciał znienawidzić ten krążek to nie mogę, ma on 'coś' co każe mi wrócić i słuchać go dalej, mówi mi 'ej, a pamiętasz tego zaje*istego brejka z "Interstellar Jostles"? Puszczaj go!'

Syntezator naprawdę dużo robi w tej kapeli... szczerze? To właśnie on przyciąga słuchaczy! melodyjki, disko wstawki, wszystko to dodaje smaku tej bezpłciowej zupie z więziennej kuchni.

Jeżeli masz możliwość odsłuchania tego LP to nie trać czasu na myślenie, tylko słuchaj! Polecam.

Ocena: 7 / 10

 

Written by :
MattCore
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież